Tom of Finland

Od 24 listopada w polskich kinach film o fińskim artyście, który stał się kultowy w pewnych kręgach. w recenzjach filmu pojawia się Freddie Mercury czy czerpał od niego bezpośrednio inspiracje tego nie wiemy, ale coś jest na rzeczy.

[ANATOMIA ROCKA] Freddie Mercury!

Freddie Mercury, a właściwie Farrokh Bulsara, urodził się 5 września 1946 roku w Stone Town w Zanzibarze. Jego ojcem był brytyjski urzędnik, Bomi Bulsara. Kiedy miał pięć lat, rozpoczął edukację w szkole prowadzonej przez brytyjskie zakonnice. Artysta od zawsze wykazywał niezwykłe uzdolnienie muzyczne. Dzięki swojej ciotce rozpoczął naukę gry na fortepianie. W szkole również udzielał się muzycznie. Śpiewał on w chórze oraz należał do kółka teatralnego. Freddie interesował się także sportem. Kiedy miał 10 lat, wygrał w szkolnym turnieju tenisa stołowego.

Młody Farrokh kontynuował naukę w szkole z internatem w Panchagani w Indiach. Placówka była znana głównie z rygoru i dyscypliny. Mercury, za jedną z bójek, został ukarany przymusowym scięciem swoich długich włosów.
W czasie nauki w Panchagani, dołączył do swojego pierwszego zespołu rock n’ rollowego – The Hectics. Do grupy należeli także Bruce Murray, Derrick Branche, Farang Irani i Victory Rana. Muzyk otrzymał również w szkole pseudonim „Freddie”.

W 1963 roku (rok po rozpadzie The Hectics) wrócił do Zanzibaru, skąd (rok później) był zmuszony uciec razem z rodziną do Anglii. W Zanzibarze trwała wtedy wojna domowa.

Chłopak, ucząc sie w brytyjskim technikum Isleworth School, udzielał się aktorsko. Zagrał w sztuce Arnolda Weskera „The Kitchen”. Później ukończył studia na Ealing College of Art na kierunku Grafika i Projektowanie. W czasie studiów poznał Rogera Taylora (przyszłego perkusistę Queen) oraz Briana Maya (późniejszego gitarzystę Queen). Obaj muzycy (Roger i Brian) grali wtenczas w zespole Smile. Freddie był zachwycony ich muzyką. Pod wpływem artystów, zaczął znowu grać na fortepianie oraz dołączył do zespołu Sour Milk, który jednak rozpadł się po dwóch miesiącach. Grupa Maya i Taylora również przeżywała kryzys. Spowodowany był odejściem jednego z członków – Tima Staffela.

Freddie postanowił dołączyć do Smile. Muzycy zmienili nazwę zespołu na (zaproponowaną przez Mercurego) „Queen”. Bulsara stworzył również logo grupy. Kiedy zaczął grać w Queen, artysta zmienił swoje nazwisko na Mercury. Chciał on od początku dbać o swój wizerunek, a nowe nazwisko wydawało mu się bardziej medialne. Stwierdził, że imię rzymskiego boga będzie bardziej pasować gwieździe rocka, którą planował zostać.

Pierwszy występ Queen odbył się w 1971 roku, a rok po nim grupa zaczęła pracować nad albumem. W końcu, w 1973 roku zespół zadebiutował singlem „Keep Yourself Alive” oraz albumem „Queen”. Muzycy pojechali też w swoją pierwszą trasę koncertową „Queen Tour”.

Kariera Queen ruszyła jednak dopiero po wydaniu singla „Bohemian Rhapsody” w 1975 roku, zapewniając kolejnym albumom zespołu miejsca na szczytach list przebojów na całym świecie.

Wokalista udzielał się także solowo. Wydał album pt. „Mr. Bad Guy”. Jednak krążek okazał się być klapą. Płyta ta była niezwykle ważna dla Mercurego. Wszystkie piosenki (w większości ballady) napisał sam, a płytę traktował bardzo osobiście. Nagrał również album z Montserrat Caballe, katalońską śpiewaczką operową. Oboje byli niezwykle dumni z krążka, który zatytułowali „Barcelona”.

Artysta, w czasie kariery, odkrył swoją biseksualność. Miewał liczne kontakty płciowe z mężczyznami, w wyniku czego zachorował na AIDS. Choroba prowadziła do osłabienia odporności, przez co Freddie zachorował na zapalenie płuc. Nie przetrwał. Zmarł 24 listopada 1991 roku w swoim domu Garden Lodge w Londynie. Miał 45 lat.

Brian May (o ostatniej sesji nagraniowej) dla „The Daily Telegraph” w 2011 roku:

Wtedy wszystko było już oczywiste. Jego dni były policzone, ale on chciał prowadzić nadal normalne życie i tworzyć. Powiedział: „Piszcie dla mnie i nagrywajmy. Dokończycie, kiedy mnie już nie będzie”. Potrafił wspaniale pogodzić się z losem. [...] Nie czuł się dobrze, ale jeśli było trzeba, pytał: „Potrzebujemy wokalu? Zaśpiewam”. Wypijał kilka kieliszków wódki, opierał się o biurko i śpiewał zachwycająco, z wielką pasją i siłą. Dopóki nie padł ze zmęczenia. Myślę o nim cały czas. Nie ma dnia, żebym o nim w jakiś sposób choć przez chwilę nie pomyślał.

W programie wypowiedzą się: Krzysztof Ibisz, Krzysztof Szewczyk, Wojciech Pijanowski, Barbara Kurdej- Szatan, Paweł Małaszyński, Michał Wiraszko oraz członkowie zespołu Sztywny Pal Azji!

Anatomia Rocka już 2 i 3 września. Startujemy w sobotę od 9.40!

http://rockradio.tuba.pl/

Znamy kolejnego aktora

W „Bohemian Rhapsody” rolę Paula Prentera zagra Allen Leech.

W Party o Freddiem

W ostatnim numerze gazety Party na 3 stronach o Freddiem i filmie biograficznym.

Freddie Mercury – Meine Geschichte

Rudi Dolezal twórca teledysków Queen napisał książkę „Freddie Mercury – Meine Geschichte” wydaną w języku niemieckim. Liczba stron 240 w tyn 16str. zdjęć. Premiera 14 września.

Ruszają zdjęcia do filmu o Freddiem

Na dniach w Londynie w Bovingdon Airfield (dawne lotnisko) mają rozpocząć się zdjęcia do filmu Bohemian Rhapsody o Freddiem i reszcie zespołu. Film ma opowiadać losy zespołu do czasu legendarnego koncertu na Live Aid. Produkcja ruszyć ma 17 lipca i trwać do 20 października – do września zdjęcia i próby.

Freddie i Norwegian

Linie lotnicze Norwegian na swoich samolotach brytyjskie legendy rocka, na jednym z samolotów zboczymy Freddiego.

Zostanie umieszczony na ogonie Boeing 787 Dreamliner latającego do USA i Singapuru z Europy.

[ANATOMIA ROCKA] Freddie Mercury

Freddie Mercury, który urodził się jako Farrokh Bulsara na wyspie Zanzibar, we wrześniu kończyłby 70 lat. Przez całe życie marzył o tym, aby cały świat słuchał jego muzyki. Dokonał tego stając się ikoną. Był mistrzem balansującym na granicy artyzmu i kiczu. W znacznym stopniu zmienił społeczne podejście do gejów i naszej seksualności.

Rafał Rutkowski:

Bardzo żałuje, że nie było mnie na koncercie nieupamiętniającym twórczość Freddiego. Wówczas na Wembley wystąpiły największe gwiazdy m.in. David Bowie, Elton John, Axl Rose i George Michael.


Paweł Małaszyński:

Nigdy nie było i nie będzie lepszego wokalisty niż Freddie Mercury!

Krzysztof Ibisz:

Nigdy nie byłem fanem zespołu Queen, ale kiedy posłuchasz głosu Freddiego nie możesz być obojętnym. Wielki artysta!


Anna Dereszowska:

Grupa Queen kojarzy mi się z wakacjami na mazurach. Miałam 12 lat i pierwszy raz usiadłam za kierownicą. Z głosików wydołowały się dźwięki ”We Are The Champions”,”I Want It All” czy „The Show Must Go On”. W sumie nie powinnam o tym mówić, ale usprawiedliwię się tym, że jeździłam polnymi dróżkami!

Michał Wiraszko:

Myślę, że był bardzo spolaryzowaną postacią. Cieszył się życiem zapraszając na szalone domówki. Z drugiej strony był głęboko nieszczęśliwy, wrażliwy i pogubiony (…) Jeżeli chodzi o dźwięki, harmonie, ekspresję i bycie na scenie osiągnął poziom dzieła sztuki.

Zacznie więcej komentarzy i barwnych anegdot dotyczących wokalisty Queen usłyszycie w najbliższy weekend 17 i 18 czerwca!

z http://rockradio.tuba.pl/

Znamy datę premierę filmu „Bohemian Rhapsody”

Wytwórnia podała date premiery filmu o życiu Freddiego „Bohemian Rhapsody” i jest to 25 grudnia 2018 r.

Film produkują: GK Films, New Regency Pictures, Queen Films Ltd. i Tribeca Productions. Dystrybucją zajmie się Twentieth Century Fox Film Corporation.

Queen In 3-D

25 maja premiera książki Briana „Queen In 3-D”. Tym razem do zestawu OWL w barwach żółtych nawiązujących do stroju Freddiego z Wembley. Cena 50 funtów.

cena w Gigant.pl 210 zł

Film w 2018 ?

Brian w wywiadzie stwierdził, że film biograficzny o Freddiem będzie szybciej niż wszyscy myślą, bo w przyszłym roku. Jak na razie zdjęcia do obrazu jeszcze nie ruszyły.

Na koniec tego roku Brian zapowiedział również trasę koncertową po Wielkiej Brytanii i Europie, w tym momencie brak informacji o konkretnych krajach i datach.

Pomalowali pomnik Freddiego

Ktoś w Montreux w niedziele w nocy nie mógł spać gdyż wziął farby w spreju i pomalował pomnik Freddiego na żółto i zielono. Fani na całym świecie wyrazili swoje oburzenie, nie zadowolenia nie krył również Peter Freestone. Służby miasta szybko zaczęły myć pomnik i obecnie już jest czysty.

Beznogi sobowtór Freddiego Mercury’ego i inne osobliwości. „Floryda” – świetny debiut Grzegorza Bogdała [RECENZJA]

W tych opowieściach spotkacie nawróconą prostytutkę, syna odrąbującego głowę matce oraz kobietę, która dzieli się z ptakiem celną obserwacją: „więcej jest takich ludzi, co ich wcale nie ma, niż takich, co są”.

Mieliście wujka, który zatruwał ględzeniem każde urodziny, a mimo to go lubiliście? Jeśli tak, to debiutancka „Floryda” Grzegorza Bogdała jest dla was. Pięć monologów ładnie genderowo rozdzielonych (trzy męskie, dwa kobiece), a w nich tak zwana proza życia podana monotonnie, ze znaczną liczbą nie zawsze potrzebnych szczegółów i obowiązkowo bez większego suspensu.

Bohaterowie nieszczególnie odnieśli życiowy sukces. W otwierającym tom „Ty mnie, ja ciebie” swe życie opowiada beznogi sobowtór Freddiego Mercury’ego. Jest „kopią, która przetrwała oryginał”, a po raz ostatni wystąpił w pierwszej edycji „Mam talent”.

Niestety „tumany nie zrozumiały, że patrząc na mnie, widzą takiego Freddiego, jakim by się stał, gdyby nie umarł”. Pojawiają się zabawne sytuacje. Gdy za komuny próbuje zdobyć kasety wideo z nagraniami idola, zostaje skontaktowany z człowiekiem, który może zdobyć wszystko. Spotykają się, człowiek pyta, co go interesuje: kobiety, mężczyźni, starcy, zwierzęta, trójkąty, gwałty? A bohater odpowiada, że Queen, najlepiej na koncercie w Budapeszcie.

W kolejnym opowiadaniu usłyszmy samotną kobietę rozmawiającą z ptakiem i mędrkującą nad życiem („więcej jest takich ludzi, co ich wcale nie ma, niż takich, co są”). Jej ojca wzięli na oddział ontologiczny i zmarł po tygodniu, co uprawnia ją do wydania sądu:

Ontologia to jest wykańczalnia ludzi

Ponadto pojawi się syn odrąbujący głowę matce, a w tle unoszą się zapach rosołu, prostytutka nawrócona na Jezusa Chrystusa i pisząca list do papieża oraz kamienicznik niemowa, który odzyskał głos.

Opowieści łączą się w literackich głębiach, np. po amputacji wzrost sobowtóra Freddiego wynosi 123 cm, czyli tyle, ile mierzy sobie karzeł z listu do Ojca Świętego. W opowiadaniach pojawia się oczywiście Floryda (w „Stiszowity” ukryta pod nazwą „Australia”). Może ona oznaczać dom spokojnej starości na Florydzie dla emerytowanych sobowtórów, imię jednej z zakonnic albo punkt docelowy morskiej podróży.

Floryda okazuje się na poły mityczną przestrzenią, ku której zmierzamy, a do której nie docieramy.

Grzegorz Bogdał, „Floryda”, Czarne, Wołowiec

Ocena: 4/5

z wyborcza.pl


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube
  • Last.fm