Record Store Day

24 listopada w ramach Record Store Day wyjdzie singiel 12″  180 gramowy Queen – We Are The Champions/We Will Rock You . Utwory w wersjach remasterów z 2011 r., limit 7500 szt.

Brian w Niemczech

Brian poleciał do Niemiec promować niemiecko języczne wydanie książki „Queen in 3D”. Pojawił się m.in. na tragach książki we Frankfurcie.

Wszystkie tajemnice Queen

Lektura biografii grupy pióra Marka Blake’a to królewska uczta. Autor ujawnia fakty, bawi anegdotami.

7 października 1977 roku brytyjski zespół Queen wydaje singiel, na którym znalazła się napisana przez Freddiego Mercury ballada rockowa „We Are the Champions”. W związku z przypadającą dziś rocznicą tego wydarzenia przypominamy tekst, który ukazał się w „Plusie Minusie” w 2015 roku. 

Zbierając materiały do wyjątkowo pikantnej książki „Królewska historia. Queen”, autor nie porozmawiał chyba tylko z Freddiem Mercurym. Nie miał jak. Nie zdążył. Pozostałych muzyków grupy i ich przyjaciół przemaglował: wycisnął z nich wszystkie historie i anegdoty. Nawet te dotyczące erotycznych upodobań Mercury’ego podczas koncertów, gdy na chwilę schodził ze sceny.

– Freddie był kimś ogromnie zabawnym – wspomina May. – Nieprzewidywalnym. I bardzo ciepłym. Troszczył się o nas. Chociaż dla innych nie miał aż tyle serca. Jeśli ktoś mu się naprzykrzał, po prostu wykreślał go z życia. Nie znosił, gdy ktoś zakłócał jego prywatność. Najbardziej lubił spędzać czas w zaciszu swojego domu. A gdy zmogła go choroba, właściwie się w nim zamknął.

Zaskakujące wyznanie, zwłaszcza że narracja Blake’a jest jak film z kadrami wielodniowych balang z szampanem za 30 tysięcy funtów, urodzin. Impreza w Nowym Orleanie kosztowała 200 tysięcy funtów. Tańczyły striptizerki przebrane za zakonnice. Karły z przylepionymi do głów tackami roznosiły kokainę.

Poznajemy kulisy sesji i awantur, które toczyły się nawet na temat wielkości skrzydeł motyla. Bo muzycy mieli różne temperamenty. Mercury lubił nagrywać szybko, co nie znaczy, że nie zależało mu na jakości i nie miał własnej wizji. May „rzeźbił” na gryfie do rana. Ale pomimo napięć kochali się. Bez podtekstów!

Queen to nazwa, która symbolizowała gejowską naturę wokalisty, ale stanowiła też hołd dla przebogatej historii angielskiego imperium. Ojciec Freddiego był pracownikiem brytyjskiego gubernatora na Zanzibarze i, tak jak jego żona, parsem, czyli wyznawcą zaratustrianizmu – tego od Zaratustry opiewanego przez Fryderyka Nietzschego. Imperium padało i Freddie został oddany do szkoły z internatem w Indiach. Po lekcjach uwielbiał grać w teatrze i zespole muzycznym. Już wtedy mówił do kolegów per „skarbie”. Po latach przyznał, że uważano go za „pretensjonalną ciotę”. Jego londyńscy znajomi wspominają, że chodząc na kurs projektowania mody, snobował się na akcent ucznia z prywatnej szkoły, ale musiał dorabiać jako tragarz na Heathrow, a nawet obnażał się przed starymi kobietami i mężczyznami za 5 funtów. Zaciskał zęby i mówił: „Mógłbym nawet głodować, byle tylko robić to, co chcę”. Chciał być gwiazdą pop.

May pochodził z klasy średniej, tytuł licencjacki odebrał z rąk Królowej Matki w Royal Albert Hall. Gdy pierwszy raz spotkał Freddiego, zobaczył człowieka „nieśmiałego, chowającego się za kreacją”. To był czas, kiedy bał się tematu homoseksualizmu, jednocześnie uważając, że łączy w sobie dwie płci. W Anglii nikogo to nie szokowało. David Bowie, którego Queen spotykali w studiu, nagrywając debiutancką płytę, występował przebrany za kobietę. Freddie wiedział, jak ważny jest wizerunek, dlatego wymógł na opiekunie z firmy EMI zaksięgowanie 5 tysięcy funtów na modne ciuszki. Przed pierwszym dużym koncertem wściekał się, gdy perkusista Roger Taylor włożył bluzkę, którą on chciał nosić. Uciekł. May krzyczał przez mikrofon: „Freddie, skarbie. Wracaj tu, stara cioto”.

Zanim Mercury zaczął występować w gronostajach i złotej koronie, czuł wielką tremę. Ze stresu wymiotował. Dopiero po latach zaczął gwiazdorzyć i domagał się, by fani w pierwszym rzędzie przed sceną nie byli brzydcy, tylko z castingów. Na scenie fascynował nie tylko wyglądem. Magazyn „Rolling Stone” napisał po premierze pierwszej płyty: „Queen to potwór”.

Dzięki barwnemu życiu Freddie potrafił pisać piosenki, które łączyły erudycyjną błyskotliwość z obyczajową sensacyjnością tabloidów. „Killer Queen” zainspirował ukochany film Freddiego „Kabaret”. W historii o prostytutce z wyższych sfer znalazło się miejsce na Marię Antoninę i szampan Moët & Chandon. Zasługą wokalisty było również, że wprowadzał do rocka brzmienia wodewilowe, swing.

Pierwszą wersję „Bohemian Rhapsody” Mercury napisał pięć lat przed nagraniem, projektując połączenie ballady i opery, włoskiej komedii ludowej Scaramucciego, portugalskiego tańca fandango, astronoma Galileusza i postaci z dzieł Mozarta i Rossiniego. „Wszystko było poopisywane ciągami liter, które wyglądały niczym autobusy namalowane na kartce papieru” – wspomina amatorski zapis nutowy Mercury’ego May. Kompozycja według asystenta wokalisty miała być zakamuflowaną historią jego coming outu. Muzycy musieli jeszcze stoczyć batalię, by wyjątkowo długa piosenka trafiła na singel i do radia. Byli nieustępliwi, choć ich arcydzieło nazywano „gów- nem”.

Dopiero od czwartej płyty, „A Night at the Opera”, licznik finansowy zaczął bić na korzyść grupy. Wcześniej muzycy, chociaż sprzedawali coraz więcej płyt i biletów na koncerty, w związku ze źle podpisanym kontraktem czuli się pariasami. May mieszkał w kawalerce i kąpał się w czynszowej piwnicy. Potem o karierze Queen mówiło prawdę już tylko „We Are the Champions”.

Wielu fanów miało im za złe, że zamienili rocka na „Radio Ga Ga”, ale przyciągnęło młodych słuchaczy. Dziś, kiedy zabrakło Freddiego, radio jest największym sprzymierzeńcem Queen. Tylko czy didżeje wiedzą, co znaczy tytułowe „Ga Ga”? Odpowiedź jest w książce, choć może lepiej jej nie znać, pracując na antenie.

A jeśli ktoś uważał Freddiego za ciotę, przeczyta, że walcząc z AIDS, nie mazał się i nie znosił litości. Nie życzył sobie, by wieść o jego rychłej śmierci przedostała się do mediów. Interesowały go wieści o dobrej sprzedaży płyt z powodu ich wyjątkowości, a nie litości dla umierającej gwiazdy.

z rp.pl

Queen – News Of The World (40th Anniversary Edition) ceny

News Of The World (40th Anniversary Edition) box

Empik 630 zł

www.emp-shop.pl/ 467 zł

QOL 112 funtów plus wysyłka

Kolejni aktorzy w filmie

Aidan Gillen jako John Reid i Tom Hollander jako Jim Beach zagrają w Bohemian Rhapsody.

Teraz Rock

W październikowym numerze Teraz Rock w dziale „Kraj rad” o Queen.

Aaron McCusker zagra Jima Huttona

Aaron McCusker zagra Jima Huttona w filmie „Bohemian Rhapsody”.

Foo Fighters grają piosenke Queen

Koncert Foo Fighters z 19 września w O2 w Londynie na trybunach Roger, Brian i ich rodziny.

Queen Tribute w Gdańsku i Krakowie

RAPSODIA Z DEMONEM powraca na deski warszawskiej Rampy w listopadzie br. Wszystkim, którzy nie widzieli show z muzyką legendarnej grupy QUEEN zalecamy szybkie nabycie biletów, ponieważ rozchodzą się bardzo szybko. Gramy 17, 18 i 19 listopada. Tylko w Teatrze Rampa.

Dla tych, którzy chcą usłyszeć przeboje ze spektaklu + utwory, które w jego skład finalnie nie weszły zapraszamy na QUEEN TRIBUTE w wykonaniu gwiazd spektaklu oraz muzyków pod kierownictwem Jan Stokłosa

GDAŃSK 28.10.2017 Filharmonia Bałtycka
KRAKÓW 26, 27, 28.01.2018 Krakowski Teatr VARIETE


  • RSS
  • Facebook
  • YouTube
  • Last.fm